|
Archiwum
Tagi
|
sobota, 31 lipca 2010
Wskazówki
Pamiętaj, że myśliwemu nie wolno myśleć, że ślepemu nie wolno patrzeć, że
środa, 21 lipca 2010
Bajka
Baj baj baj baj baj baj baju baj. Baju baju baju! W baju jak w bombaju! Bombaj bajeczny bajczyki na Bajkonurze. Baja i bajdurzy bajarz. Bajem baj baju bój. Bój i bojaźń w baja bój. Baj baj. Oho! Idzie kurczak.
czwartek, 03 czerwca 2010
Niebyt
Byt albo niebyt - oto jest zagadka. Kup pan sobie kwiatka i nie jedz tego płatka. Na ogonie podczas karnawału byt pojawił się w odbycie. Bytował niczym buńczuczny byczek królewski, po czym ostatecznie przygwoździł namiastkę kręgosłupa do wtórnego goździka. Krendosłup, a nawet i pochwała, nie mógł się wypowiedzieć rozbieżnie na te psie zakwasy. Dlatego niczym wąż grdyka-smażyciel, upichcił wąsy na tłuszczu wylanym spod pachy niejakiego krasnoluda rdzawego. A w tych górach przecież człek czaszkę odpytywał o filozoficzne mniemanie na temat tego chrząszcza. Nie otrzymał bytu. A jedynie odbył miesięczny rejs wokół zęba trzonowego. Dlatego też ostateczne rozwiązanie przyleci nam z nosem zanurzonym w oliwie z migdałów i protoplastów. Pozostaje jedynie obszczekiwać na przepustkę do Płaskolandii.
niedziela, 14 marca 2010
drewingpl
Wartościowien kanałen żem znalazłem na youtuben. Oto linken i oknen do przykładowen filmem z tegoż kanałen: http://www.youtube.com/watch?v=VziesxkYvbA
A jeślin kogosien interesujen więcejnen z tegoż kanałen, to otożen linken do kanałen tegoż co omawianen dzisiajen jestył: http://www.youtube.com/user/drewingpl Polecałen jaken najbardziejen.
niedziela, 14 czerwca 2009
Męczywory w sosie źródlanym
Składniki:
czwartek, 28 maja 2009
wtorek, 26 maja 2009
Wychlastał, a rowerek
Jadę jadę, gdzie ten materac? Jeden krok w stronę czółna. Drugi ząb w kierunku wagi. A tam 2 dolary i 50 metrów ołowiu. Oj panie drogi, zejdź mi z uszu! On w swych ogonkach nie mijał się z celem. Gdzie te pierogi na piegach maślankowych? Spytałby się nie jeden mistrz grunwaldzkiego pochodzenia. Cóż, powiem Wam, że, ałaaaaa! Uważaj jak gnieciesz chrusty! A psik! Wymamrotał kozioł. Dziś nie jest tak jak jutro o wschodnim poranku rozebranego świniaka. Jednak albowiem jak gadają myszy, to i na mszy nie wypiję chochli osiwiałej. Nic to, a jednak może i nawet coś. Oto cała demiurgiczna metropolia wyczesana w karmicielski dołek.
niedziela, 24 maja 2009
Jak kupić słomę i gwoździe w sklepie warzywniczym
Gdy już zapukasz do drzwi, poproś sprzedawcę o słomę i gwoździe. Jeśli odpowie, że ich nie ma, to zacznij udawać kangura i zawołaj z ulicy kilka kurdupelczaków (ostatecznie dzieci). Nakaż im puścić po trzy bąki i wynosić się na zewnątrz. Teraz zapytaj sprzedawcę o to jaki sklep prowadzi. Jeżeli odpowie, że słomiany i gwoździowy (ewentualnie gwoździany) to kup od niego słomę i gwoździe. Jeżeli natomiast odpowie, że chusteczkowy, to nasmarkaj na niego, zjedz jabłko Ewy i zadaj mu pytanie ponownie. Tym razem na pewno udzieli Ci zadowalającej odpowiedzi. W przeciwnym razie nie nazywam się Pirotechnik Linijkowy. "Poradnik dla kupieckich magów"
niedziela, 03 maja 2009
Nieeeeeee
Nieeee! Tak. Nie. TAK! Dzień dobry. Do widzenia. Dzień dobry. Do widzenia. A witam Cię. Dobry wieczór. Spadam. Witam. Cześć. Dzień dobry. Dobranoc. Witaj. Żegnaj. Witaj. Żegnaj. Witaj. Żegnaj. Witaj. Żegnaj. Pozdrawiam Cię. Witaj. Pozdrawiam Cię. Dzień dobry. Moja gospoda jest czysta jak tyłeczek elfiej panny. Witam. W czym mogę pomóc? Dzień dobry. Żegnam. Żegnaj. Do widzenia. Do zobaczenia. Do usłyszenia. Wchodzisz jako biedak, wychodzisz bogaczem. Żegnaj. Witaj. Dzień dobry. Dobranoc. Oj oj. Dudududu! I każdy może zostać Jedybiaszem! Dududu Międzyrzecki Rejon Umocniony! Dudududu! Nikt nam nie będzie dmuchał w kaszę! Końwój.
sobota, 25 kwietnia 2009
Przepowiednia
Przepowiadam zaprawdę Wam iż ta przestroga nadejdzie w najmniej oczekiwanym momencie krzywienia kręgosłupa! O niewierni coście widzieli swe lico na gołębiu! O głębocy kasztelani! Zaprawdę ujrzycie na niebie jak świstak chichocze pod lupą jakieś krowie oślęta! O usłyszycie zapach mikrofalowej cegłówki pochodzącej ze stoczni ruskich pierogów! O poczujecie swędzenie między zegarkiem, a butelką z mieczami nieskrępowanymi! Będą to czasy nieludzkich uniesień i wszędobylskich pytań dotyczących uprawy zatyczek od paznokci! Nikt już nie będzie wisiał pomiędzy stodołą! Nikt już nie kupi maślaka! O czasy to nadejdą właściwe i wiekopomne! Zaprawdę przestrzegam Was niczym zgniłe puchatki smyrające jabłka od moździerzy! To nadejdzie kiedy nie będziecie oczekiwać niespodziewanego logicznie wynikającego z ruchów kostki klapsa! Tak też to będzie wyglądać! Tak też to nastąpi! Takież to jest prawo kozie! Bądźcie gotowi na zmiany w tym garnuszku codziennego życia! Ejmen!
niedziela, 19 kwietnia 2009
Rozmowa między dwoma bałwankami
Gronostaj: Bamblu! Gdzie można spotkać wygrzebane słowniki? Stado szczypców kombinowanych: Na podkarpackim mielidrodze. Gronostaj: Och, zatem nie wywiniemy krzty warchlaka? Stado szczypców kombinowanych: Niezbyt to słone, aby dziwić się na pięcie ciemiężycielskiej nie za bardzo mogłem. Kruczoczarny pilot: Muuuuuuuuuuuu! Hau hau! Przepraszam panowie! Szukam tu obcego łazika. Nie słyszał ktoś w pocie czoła tegoż chomika? Gronostaj: W widelcu go nie usmażysz. Ale możesz spróbować w marynacie kostropatym. Kruczoczarny pilot: Jesteś pewny kasztelanie, że to tak działa? Ostatnio ma trąbka nie wdychała tylu spalin, co podkomendny przepiórczy literał. Stado szczypców kombinowanych: No w sumie to on ma rację. Jest to tak zwana wówczas i poniekąd inna wygwizdana podłoga. Dlatego trzeba powiercić nieco w komodzie, by z przodu ucha węgielnego wypolerowały się hrabiny. Kruczoczarny pilot: Hmmm. Miau! Miau! I to jest myśl. Tak też zadem uczynić musieć będę. Gronostaj: Cała strona po mojej przyjemności. Słodzimy się, iż nasze żywota przydać się mogły w tej epickiej wyprawie po śmierdzący ogon. Kruczoczarny pilot: Tak, zatem wybaczcie, ale Wam podziękuję i odkorkuję stąd swe zwidy. Żegnam Was niczym pies ogrodnika strzegący laski marszałkowskiej. Umbrowy Kolos: Tak, tak spadaj nam po wsze i pchle czasy. My tu będziemy jeździć wokół umywalki i lepić kałuże z miękkich długopisów. Gronostaj: I tak też uczynim w tym otworze mlecznym.
niedziela, 05 kwietnia 2009
Anglikozwidy
There was a find of my milion scorchuts to the road of snow and motion living by the knife. The Being said to telling: When was has been are the is my II world of yellow war sing to the hospital. And then they downloading from motocross jumping flash. His wife knocking to the parents of small because big door died on the dark homework. But this is no true phone or car in the big moon. Sometimes people copyright their pilot but flash say to her dog and personal hamburger. This is nothing from Jabba the Hutchery or spawing pool in Qui-Gon tales or capitalism. Elminster it human but no monkey buisnes jump overlord chicken. Ok I must ending this starting empirial staring in my film keybord of captain Panaka disc jokey friend. Leg and arm are the is has sword or brother. It was very interesting broken story.
sobota, 04 kwietnia 2009
Ruskojęzycznie
- Zdrastfujcje i wezcje pażałsta ten eta malczik w pik i zawut.
sobota, 28 marca 2009
Zapiekanki
Zapiekły się rude rowery pomalowane na ździebko chrząszcza sławnego. Wywinęły się na orła pod chodnikiem. Gdy widziały to mrówki, dziwiły się niczym bażanty. One już wiedziały kto i po co zrzeszył ten cały kadłub miłośników tenisówek. Wydawałoby się, że zdawanie leży po środku niemej chwalipięty. Jednak patrząc na to od strony drzwi burych nie da się wytworzyć z tego ani grama centówki pochowanej w zimie w gąszczu cudzych żeberek. Przepis ten podarował im sam mleczarz, który w swej zdolności prawnej uprawia pole oraz hoduje lisy w wąwozie między jaskinią, a błotem. Niestety było to przyczyną jego widoku na morskie skały, co rzuciło się bezpośrednio na jego zdjęcia.
środa, 25 marca 2009
Filozoficznie
Płynął filozof przez Safari. - Myślę, więc dżestem - stwierdził. - Prrrrt pwwwffrrwwt! - spierdził. - Stokrotko przenajdroższa - rzekł spoglądając na walec - czy usposabiasz w sobie niebyty nieogolone? Kasztan pobrzdąkał lekko w dziurze i odparł nieco parskliwie. - Jom nie zaprosił Cię do wąwozu! Jom się nie sprosił i nie oprosił. Jom się ocielił. Filoman grdykę wydzierżawił pod płotem i wtem wiedział, iż uczynił zacnie. Nauczył się na tej historii tego wszystkiego co niespotykane jest w okolicy kwadrantu i kadzidła koziego. Nigdy więcej już nie zrosi sobie zęba włoskami spod kajzerek.
niedziela, 15 marca 2009
Poszukiwane
Nie ma. A było. Zniknęło. Nie zgniło. Leżało na podłodze. Wisiało w stawie. Gdzie jesteś? Gdzieś się podziało, zapytuję siebie. Wywiało to w trzewia skroplone. A co to? A gdzie to? A po co? Oj szukam i znaleźć nie mogę. Czy teleport zadziałał tu i ówdzie? Czy po prostu użyte kończyny spowodowały wybycie z iglicy? Odnajdź się tu i natychmiast w tej chwili, a nawet teraz! Pojaw się w miejscu mego wskazywania przez palec od śrubokręta. Postaw się w miejscu niebycia tego, gdzie być nie może to co jutro było.
sobota, 14 marca 2009
Pierdybąki
Wypuściły metan matowe pośladki. W ten sposób pierdybąki zrodziły się bezkarnie w atmosferze powietrza. Polatały niczym niewidzialne szpiegi. Wybździły się na sowieckie runo, co dało im takiego kopa, że stodoła nie postała długo na tym asfalcie brukowanym. Dlatego właśnie zapach wywodzący się z pierogów nie może być ignorowany przez ani jednego węża. Nawet sama ćwierć-dolarówka nie może kupić mu spasionego worka. Zatem więc w zanadrzu rzecz można, że wzór chemiczny na strzykawkę nie obejdzie się bez odgłosu drapania po jelicie cienkim.
piątek, 13 marca 2009
Sęs
Sęs se w sosie sosił i łososił. Wyjałowił sikawkę. Słone słomy sensem snowym wyszczały sadzawkę. Gdzie tu śnieg i sosna leży? Na podwórzu szczotek szlochanych? Czy na szlaufie ścienno-sakralnym? Ot to takie sęsowne sensy se sobie swe siwe szczawie obsrokały.
środa, 04 lutego 2009
Dziurawe kisiele
Ostatnio jedząc gwoździe przyszła refleksja i zapaliła reflektor. Rzekła do mnie, czy czasem nie ma tutaj skwarków. Odpowiedziałem, że kiedy nie leży się na suficie, to wtedy można dojrzeć gdzieniegdzie opuszczone wąsy. Na co ona z upokorzeniem oddzieliła się od spawacza i zamrugała swymi włościami. Bo tak naprawdę okazało się, iż była to trzykoniczynna listka (albo i może lisica). Dziś już są nie te czasy, kiedy to było jutrzejsze wczoraj. Dlatego proponuję każdemu, kto się nawinie pod humorek, aby skropił cztery bądź dwadzieścia zapalniczek chloropodobnych.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Wykapane gargulce
Ostatnio w nocniku wykopaliska nie przebiegały jak powinny. Gdzie nie spojrzał jeleń, tam widoczne były dziury ozonowe. Toteż dlatego też nie możliwe było krztuszenie się ołowiem. Niestety jak to w kryzysie bywa, sam wisielec nie mógł wymacać położenia struktury astralnej. Jak się później okazało przyczyną tego zajścia było przyjście na ślepą podkowę, gdzie leżały conajmniej trzy wkłady koronne. I tym oto sposobem gwizdek został poproszony o sprostowanie gniazda ubocznego.
sobota, 10 stycznia 2009
czwartek, 08 stycznia 2009
Spanie
Śpiąc można czasem zasnąć, a potem dokonać ortodoksyjnego ustawodastwa. Nie każdy jednak zapatruje się w ten sposób na bezgraniczną otyłość tego świata. Niektórzy czasem przytrzymują w gałęziach rozczochrane wichry odkurzaczowe. Ale czy ta droga prowadzi ku krawędzi miodu z uszu? Śmiem wątpić. Jednak cóż można począć, gdy gitara nie leży na kartoflach. Jedyne co można przywdziać to skręcony wesoły krętek. A Wy jak się zapatrujecie na tego typu ryciny? Czy też macie czasem głośniki na włosach? Czy może jecie gdzieś pod krokodylem? Zapraszam do dysleksji.
niedziela, 04 stycznia 2009
Wynaturzenia
I wynaturzyły się świeże salcesony,
czwartek, 01 stycznia 2009
Noworoczne dyrdymały
I nadszedł dziś ten o to niezwykły dzień, w którym to Ziemia przekroczyła niewidzialną granicę na swej orbicie i w ten sposób uświadczyła przejścia ze starego roku w nowy! Spowodowało to liczne konsekwencje i konkluzje na planecie. Otóż u ludzi i zwierząt w kalendarzu zmieniła się liczba z 2008 na 2009! Konsekwencją tego były przeogromne eksplozje na terenie całego powiatu jak i państwa oraz kontynentów lądowych. Ludzie sami nie wiedzieli co ze sobą zrobić, przez co jakieś szaleństwa im się zrodziły w skroniach oraz pod pachami. Wyimprezowali się z tej okazji tak, że sam miód w uszach czasem co niektórym się zagotował. W ten sposób nastała nowa era! Era roku 2009! Potrwa ona wyjątkowo długo. Bo aż cały rok, jak to ma w zwyczaju robić. Czy przetrwamy te ogromne zmiany? Potrzeba nam czasu by się przekonać o tym podczas obiadu i drapania się między krwiobiegiem. Opowiastka
Szła sobie pokwaka jak na drążku mówił. Nagle rośnie kwiatek z kawałka niewytapetowanego pączka. Jeśli to nie mysz to jak wytłumaczysz te figle na bambusie olejowo-firnowym. Jedyny w tym biznesmen między zębami, ale kto odważy się kupić szmaciany drut w Czarnobylu, kiedy już jeden mleczny i nieroztargniony twórczo kaloryfer ma dwie piżamy. Niedawno nad tą samą okolicą siedział paciorek i popijał czwarty WuCet, który był szóstym obibokiem wśród pięciu listków od telewizora. Na te słowa powołano komisję owadobójczą, aby półksiężyce nie rozjeżdżały choinek towarzysko-społecznych. Przedsionek innego koguta miał za sobą wiele animacji zarówno człekokształtnych jak i kwiczących, ale w tym to już inna sakiewka z warzywami. Tak więc moi mili (naciśnij teraz Alt i F4), nie ma kaleków bez ołowiu uszytego na jeżozwierzach garbatych. Czyli wynika tu morał z wieloksiągu o kogucie i jego prawym bucie! |